Sobota...okolo 5:30 wstaje najmlodszy...eee
Okolo 7 rano reszta rodzenstwa i tym sposobem o 11 dzieciaki juz sie nudza.Wyjscie z trojka samemu graniczy z cudem, ostatnio Zosia zamiast w wozku chciala sie nosic na rekach a najmlodszy wygole nie byl zainteresowany spacerem.Pogoda nie dopisuje , humorki dzieci tez nie-ciezko dogodzic calej trojce.Z nudy robimy ciasto, zajecie na chwile ale pozyteczne.Piekarnika sie nie doczekalam, ale taki babciny wynalazek mam do wypiekow.Wiec wyjmujemy jajka i sie bawimy ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz